Odpowiedź chyba jest prosta – nie. Nigdy nie jestem gotowa na jesień, na zimę, na ciemność. Zawsze snuję katastroficzne wizje, że nie przetrwam kolejnego zamierania życia w moim małym świecie. Jak dotychczas jednak, rok w rok, wyczołguję się z zimy i przedwiośnia żeby w końcu swobodnie odetchnąć. Gdyby ktoś zapytał mnie, o koniec czy początek roku, powiedziałabym, że dla mnie wiążą się z porami roku a nie ludzkimi obyczajami.

Na zwieńczenie lata postanowiłam zaznaczyć czyjeś, dla odmiany, pojawienie się a nie zniknięcie z mojego życia. Spróbujmy raz optymistycznie, z nadzieją, kolorem i entuzjazmem, bo to lato obfitowało niestety w liczne smutki.

Ciężko nam było, a może ciężko było mnie, pogodzić się ze zniknięciem Ziutka. Jedni mówią, że starą miłość zastępuje nowa, inni że nic jej nie zastąpi i tak dalej. Sama raczej jestem zdania, że nie ma dwóch tak podobnych zwierząt, ani takich samych miłości, by brak jednej mogła zastąpić inna. I gdybym była lepsza niż jestem pewnie dałabym sobie spokój z papugami.

Ale miało być bardziej pozytywnie.

Zatem, z pewną nieśmiałością chciałabym przedstawić Groszka (nie wiem, czy jest to imię moich marzeń, no ale takie wymyślił T. i niech już mu będzie, może to przyniesie zielonemu szczęście). Nie da się odmówić temu imieniu pewnej słodyczy, zwłaszcza gdy popatrzy się na tego zakazanego dzioba 🙂 w żadnym stopniu nie jest on w stanie zastąpić Ziutka. To zupełnie inna papuga. Gatunek ten sam, ale nawet wygląd ma całkowicie swój własny, indywidualny. Jest z nami już ponad miesiąc. Przepełnia go bogactwo radości z życia. Szok. Nie boi się chyba niczego (na razie). Jest towarzyski, słodki i lubi być dotykany. Inaczej niż Ziutek, ale młody nie ma w swoim życiorysie żadnych czarnych kart. Owszem, umie użyć dzioba, ale na razie nie jest zbyt zainteresowany zadawaniem ran opiekunom. Zupełnie zaskakujące jest to jak łatwo da się go specyfikować. Ma swoje humorki ale niezbyt często i niezbyt straszne. Lata wybitnie. I kocha to.

Żywię głęboką nadzieję, że będzie nam razem dobrze a po cichu że za rok pojawi się u nas towarzyszka dla niego.