Stało się. Nie ma jej już z nami. Poniedziałek, 12.08. Było dobrze, tak dobrze jak może być w takiej sytuacji. Naprawdę, chyba nie tego się spodziewałam. Bez bólu, igieł w sercu, bardzo spokojnie. Choć nie była najbardziej towarzyskim szczurem na świecie odpłynęła wtulona w moją szyję.

Wiele dni już minęło, zwłaszcza gdyby mierzyć upływ czasu szczurzą miarą. Helga odeszła, a Piptol jest dalej z nami. I raczej się nigdzie nie wybiera. Nie wiem, czy jeszcze szuka swojego stada. Opuścili ją wszyscy. Tyle szczurów w jej życiu. Czasem naprawdę myślę, że to ona jest najtragiczniejszą postacią tego dramatu. Brakuje mi Helgi. Kokos. Wszystkich moich łysoli – Tysi, Piglet, Emi. Wciąż uważam, że łysy, różowy muminek to ideał szczurzego piękna. Myślę, że Piptol nie myśli w ten sposób, raczej to po prostu czuję. Brak. Pustke? Nie takie życie znała, nie do tego przywykła. Zawsze w stadzie… Do czasu. Zdecydowaliśmy, że spróbujemy jeszcze raz, tak trochę. Chcemy adoptować dla Piptol starą, jak ona, szczurkę. Czy to dobry pomysł? Zobaczymy.

Żegnaj moja szczurko. Kocham i tęsknię. Jak zawsze.