Od kilku dni (może z lekka dramatyzuję?) naszymi duszami targa halny. Przynajmniej moją. Zupełnie poważnie – wiatr w stolicy rozwija prędkość +50km/h co zaczyna mnie przerastać i samo zdaje się narastać. Owszem, zdarzało się już, że był znacząco „szybszy”. Ale tą lutową porą do kompletu mamy szarość, ołowiane niebo (lub bezbarwne niebo? sama nie wiem co wolę), deszcz, a aktualnie także bliżej niezidentyfikowany opad, będący pomieszaniem marznącego deszczu, śniegu, i dobry bóg wie czego jeszcze, temperatura spadła za mym oknem -0.2 stopni Celsjusza (stan na 24.02.17 około 16:30). Znowu oszukali mnie, że będzie wiosna. Synoptycy masowo skaczą z klifów, miało być ocieplenie. Zamiast przebojów Grechuty, słucham wycia windy i walenia obluzowanej klapy targanej białym szkwałem, o dach.

Smutność ogarnia wszelkie istoty żywe.

homer w 3 i 4

Homer z marnym skutkiem próbował oprzeć się porywom wiatru

Rano było źle. Nie opłacało się (nie umożliwiało się) nawet piłeczkowanie. Wiatr próbował zdmuchnąć z powierzchni ziemi psy o masie <10 kg, więc nie trudno sobie wyobrazić z jaką okrutną lekkością podrzucał kilkudziesięcio gramową piłeczkę. Wątpliwości co do zasadności nadużywania obecności piłki na spacerach rozwiewamy – ma ona działanie przede wszystkim terapeutyczne. Nie jest to żaden profesjonalny trening, nie sądzę też, by zabieg ten należał do szkodliwych, służy przede wszystkim wyciszeniu i skupieniu uwagi psa. Przez co pies staje się (o ile taki w ogóle bywa – moje tak) o niebo mniej uciążliwy dla swojego ukochanego człowieka, a poziom jego prywatnej satysfakcji także wzrasta, więc jak widać zysk z układu człowiek-piłka-pies jest niepodważalny i obustronny. Oczywiście metoda ta sprawdza się u psów żywo zainteresowanych (zwłaszcza) aportowaniem tudzież noszeniem piłeczki. Takie tendencje wykazuje mniej więcej 1 na 10 psów (dane zmyślone). W każdym bądź razie Homer w tej dziedzinie jest utalentowany ze wszech miar, Figa ma piłkę niestety gdzieś, jeśli chodzi zaś o Kostka czy Lulu poprzez „zabawę” z piłką rozumieją jedynie różnorodne formy rywalizacji (w samodzielnym kontakcie z przedmiotem terapeutycznym w 1/5 przypadków wykazują połowiczne, życzliwe zainteresowanie, zdecydowanie nie są zaabsorbowane), co siłą rzeczy eliminuje aspekt wyciszenia, czyli nie jest atrakcyjnie dla drugoplanowego uczestnika spaceru tzw właściciela psa.

W południe i po południe było źle. Wiatr postanowił współistnieć z opadami deszczu, atrakcyjność przebywania na zewnątrz spadła do 0. Spacer godny pożałowania, raczej w służbie potrzeb fizjologicznych. Rozczarowanie.

smutne szczury i kostek

Górne ujęcia przedstawiają dość zgaszoną Tysię (ona przynajmniej w ogóle zechciała wyleźć z gniazda) a dolne Kostka – ciałem przy niej, ale duchem w klatce z Wiki, która ostatnio postanowiła wziąć przykład ze starszej przyjaciółki i spróbować problemów ze zdrowiem

Obserwacje na grupie kontrolnej innego gatunku zwierząt (szczury, w liczbie 2 szt) także wykazały niechęć do życia, spadek aktywności, osowiałość i brak większego zainteresowania światem zewnętrznym. Apetyt co najmniej w normie (wiadomo, dobre jedzenie łagodzi depresje). Smutno ze szczurami ostatnio w ogóle – poza regularnym niedomaganiem jakieś takie niezadowolone z życia są.

Doprawdy nie wiadomo jak to jest, że tak rok po roku, przeżywamy kolejne przed-zimie, prawie-zimę, ewentualny atak zimy, po-zimie, i prawie-wiosnę. Niedobór światła, losowość pogody, wiatry, błota i bezkolory. Ciężkie to, ta nasza strefa klimatyczna, ileż można.

Wieczór zapowiadał się od początku tak sobie. Bezkompromisowa mokrość. Aktywność więc będzie, łagodnie mówiąc, umiarkowana.

FIGA 3D II

Tak właśnie nieśmiało i grzecznie, pies stara się wyglądać UWAGA pies jest ruchomy. KLIKNIJ obrazek.

Figa już w 95% wydobrzała po zabiegu, zatem ze zdwojoną mocą i w związku z potrojoną nudą czochra się niemożebnie, demolując dom, w różnorodnych próbach ściągnięcia sobie ubranka ochronnego, by z lubością dobrać się z mlaskaniem do szwów. Dziś udało jej się już dwa razy.  Wzmocniliśmy wiązanie kaftana. No cóż, każdy orze jak może, by gdzieś ulokować nadmiar energii i zagłuszyć nudę 😉