Chciałam już napisać, jak bardzo się cieszę, i jak bardzo smucę jednocześnie. Oto Figa znalazła swój nowy, ale stały, prawdziwy dom. Chciałam napomknąć o tym, jak to dobrze, że trafiła na właściwych ludzi i, że  znaleźli się dość szybko. Ale i o tym jak gorzkie i ciężkie są rozstania, choćby i najsłuszniejsze.

Nie będę się rozwodzić. Moja może i Tymczasowa, ale ukochana Figa zamieszkała wczoraj wieczorem w swoim, zgodnie z życzeniami, docelowym domu. I cóż? Zanim zdążyłam, zatelefonować „do niej”, jak się ma, jak pierwsza noc, czy sobie radzi w znów dla niej nowej sytuacji…. Dostałam informacje,że uciekła. Po prostu zwiała. Tak natychmiast, tak bezceremonialnie, wywinęła się z szelek, już po pierwszym prawdziwym, porannym spacerze.

Jestem podłamana, ale nie załamana. Szukamy jej. Szukaliśmy dziś i będziemy szukać jutro. I wierzymy, że uda się nam ją złapać, że znów zechce nam zaufać.

Na wagę złota każdy, kto mógłby zrobić cokolwiek, chociaż udostępnić albo rozwiesić ogłoszenie o jej zaginięciu…

Proszę, pomóżcie nam się znowu znaleźć.

dsc04305