Dlaczego nie mogę być sam?

Tak sobie myślę, że świetnym noworocznym tematem będzie samotność. Wielu z nas w minionym roku czuło się bardzo inaczej niż zwykle. Co nasuwa się pierwsze? Może… Izolacja? Osamotnienie? Ograniczenia? Strach? A może nawet samotność raczej przed duże S?

Ludzie nie przepadają za samotnością. Zazwyczaj. Na pewno niewygodnie nam, gdy ktoś lub coś nam takie brzemię narzuci. Mawia się, ba, uważa nawet, że samotność to coś złego, i nie jest tym samym co byciem samemu gdzieś, po coś, świadomie i tak dalej. Skoro nam, dość stadnym zwierzętom, niezbyt leży samotność… Tym ciekawsze wydaje się, jak często i z jaką lekkością skazujemy inne istoty na cierpienia. W izolacji. W samotności. W niedoborze bodźców.

Papugi najczęściej, dość lekkomyślnie, sprowadzane do domów i mieszkań, jak różne ary, kakadu, amazonki… są stadne. Dobierają się w pary. Często, co dla wielu homo sapiens sapiens jest niewyobrażalne do zrealizowania w człowieczych relacjach, są to związki trwające całe ich, wcale nie tak krótkie, życie. Nie zdarza się tak, by wolne papugi stwierdzały „dobra, to sobie pobędę sam, nara”. No nie. Po prostu nie. Tutaj mogłabym skończyć, bo tłumaczenie takich oczywistości powinno być zbędne.

A jednak może wciąż na ten temat powinny powstawać tysiące stronic cierpliwie objaśniających jak działa papuzie życie, żeby choć kolejną jedną (a właściwie co najmniej dwie…) papugi uchronić od samotnego losu… Wiadomo, uczymy się (a przynajmniej powinniśmy…). Nie wszystko wiemy „od razu” (choć tak naprawdę niektóre rzeczy powinniśmy…). Ale gdzieś w tych rejonach usprawiedliwienio-tłumaczenia kończą się, potem wkraczamy na terytorium landów takich jak Ignorancja, Okrucieństwo, Głupota i Egoizm. Doprawdy, wydawałoby się, że są to ziemie niegodne tak szlachetnej, myślącej (sic!) istoty jak człowiek. A jednak. Rozsiadamy się tam i rozgaszczamy dumni z siebie i swych pseudo-teorii o tym jak „naprawdę działa świat”. Dane z auto-retrospekcji: Sama kiedyś też wmawiałam sobie, że taki szczur (szczurzyca właściwie, przypominajka), zwierzę stadne do bólu, może żyć sam, i fajnie mu będzie, bo ja jestem fajna. Wyleczyłam się z tego dość szybko, i czasem wciąż sama przed sobą wstydzę się trochę, jak mogłam być tak krótkowzroczna, samolubna… I nie żałuję żadnej decyzji wspierającej Rozwój i Rozrost Szczurzej Rodziny (w jednopłciowym stadzie). I jeśli chodzi o papugi, to również muszę przyznać, że mimo wielu „ale”, wielu „nie”, „nie dam rady”, „czy to dobra decyzja?”, pomysł na papugi w parze (po blisko roku męczenia się z tym potworem, Groszkiem) był najlepszym w papuzim klimacie, na jaki wpadłam.

Może w punktach:

  1. Papuga potrzebuje drugiej papugi, bo… druga papuga jest papugą, to chyba nie jest rocket science? Naprawdę, ludzie. Nie wmawiajcie sobie, że Wy jesteście aż tak fajni, mądrzy, pierzaści… wróć, macie włosy, nie pióra… jak inna papuga. Lubisz sobie z kimś pogadać? Serio krzyczenie do telewizora nie wystarcza? Wiesz, że Twoje odbicie w lustrze chwali Pana lub Matkę Naturę, ale jednak może się opatrzyć, no i nie pogadasz? No to papuga ma podobnie. Tylko bardziej w środku, we krwi, w naturze. Nawet nie wytłumaczy sobie, że gada z radiem, bo nie ma z kim, choć radio nadaje po chińsku, a nie dlatego, że jej odbija… bo jest tylko i aż papugą. To Ty, Korono Stworzenia, jesteś od racjonalizacji i filozofowania, ulituj się.
  2. Papuga potrzebuje drugiej papugi, żeby… Robić rzeczy po papuziemu. No dawaj, wskakuj na tę żerdź. Nie da rady? Dobra, to przeczesz jej pióra dziobem, to ważne. Kurczę, nie masz dzioba? Przykre, zastanów się nad implantem… Nie wmawiajmy sobie, że jesteśmy w stanie być dla papugi „jak druga papuga”, bo… nawet nie chcemy.
  3. Papuga potrzebuje drugiej papugi, po to, abyś… mógł/mogła mimo tej absurdalnej, nieco szalonej decyzji o połączeniu swojego życia z papuzim losem być dalej człowiekiem. Względnie szczęśliwym człowiekiem. Serio. Miej litość nad sobą. By żyć, będę wmawiać sobie, że większość ludzi, decydujących się na papugi, ma chociaż odrobinkę dobrych intencji. Że nie nabywają ich w celu wypchania po pierwszym pełnym wypierzeniu… Tylko nie wiem, po to by były pupilem (hehe, trochę wysoki i abstrakcyjny level oczekiwań, zejdźta na ziemię)/ egzotycznym wyznacznikiem statusu, o który wypadałoby zadbać (jak nabywam porszaka to dbam o serwis, chyba? a nie że blachy mi korodują po roku parkowania pod chmurką i świadomego podsypywania auta solą…) dla lepszego efektu/ skomplikowanym przyjacielem… Zatem. Z różnych przyczyn, może być Ci/Wam bardzo ciężki z samotną papugą. Możliwe scenariusze:
  • Lęk separacyjny. Głośne informowanie o swoim niezadowoleniu. Będzie Cię wołać dużo, często, może cały czas. Albo będzie chciał/a, gdy tylko znajdziesz się w zasięgu wzroku, bezustannie siedzieć Ci na głowie/ramieniu/plecach. Zapomnij o opracowywaniu uniwersalnej formuły leku na raka ze słodką, nieintruzywną papugą na ramieniu. Będzie raczej jak, chwilami urzekający, kąsający rzep. Być może, gdy nie będzie Cię widzieć „uspokoi się grzecznie” np. w klatce. Tylko nie myl zrównoważenia czy względnego zadowolenie z apatią. Jeśli papuga się w Tobie „zakocha” a nie ma drugiej papugi, to gdy Cię nie ma/nie widzi… cierpi. Jest rozdarta. Zupełnie tego nie rozumie. Nie, naprawdę nie rozumie, że nie ma Cię, bo „zarabiasz pieniążki na zabawki dla niej i jedzonko”. Gdybyś był jej papugą, nie znikałbyś. Nie chodziłabyś do pracy bez niej. Papugi nie robią sobie odpoczynku od siebie. Nie ma w ich świecie solowych wypadów do kina. Sorry, pogódź się z tym. Możesz na to gwizdać, albo względnie uodpornić się na hałasy z piekieł, ale Twoja papuga nie bawi się dobrze sama. Więc nie wmawiaj sobie bajek. Po co się okłamywać? Jeśli dobrostan zwierzęcia, które ściągnąłeś, nie jest dla Ciebie najważniejszy, to przynajmniej nie kreuj rzeczywistości, której nie ma…
  • Z powodu psychicznego cierpienia, Twoja papuga będzie robić sobie krzywdę. Może być milusia i wcale niekrzykliwa. Ale po prostu pewnego dnia zacznie się np. skubać. Potrafią być bardzo skuteczne. A może zacznie uderzać w coś głową? „Już 3 lata jest z nami i nic się nie dzieje”. Okej, a jak „coś” zacznie się, za kolejne 3 lata? A jak cokolwiek się zmieni i ten jeden dodatkowy kamyczek przeważy szalę goryczy z jaką mierzy się Twoja samotna papuga (zmiana mieszkania, więcej Ciebie poza domem, bo nowa praca, nowa miłość, która nie jest papugą…) to jak się wtedy będziesz tłumaczył? Wiele chorób, owszem, można mniej lub bardziej skutecznie leczyć, ale naprawdę wielu chorobom można też zapobiegać…
  • Agresja. O agresji u papug można szeroko i głęboko. Na początek postarajmy się chociaż nie bagatelizować jednej z dość podstawowych przyczyn… Frustracji. I tak, zdaję sobie sprawę, że wiele nam się z du*ą kojarzy, ale nie zawsze idzie o słynną frustrację seksualną. Po prostu nie znasz języka papug. Oczywiście im więcej czasu poświęcimy na obserwacje, im mocniej będziemy się starać (i jeszcze raz czas, tu potrzeba czasu!), tym nasza biegłość w interpretacji mowy papug będzie lepsza. Ale nawet jeśli czujesz się już gotowy na stworzenie „Tajemnicza mowa papug u mnie w domu! Słownik języka papug dla bystrzaków”, to wciąż jest to dla Ciebie język obcy, egzotyczny… Wiele bolesnych, i tych mniej dotkliwych, ciosów dziobem, które dostaniesz od swojej papugi, wynika po prostu z nieporozumienia między Wami. Jest wkurzona/y że znowu jej/jego nie zrozumiałeś GŁUPCZE. Weź pod uwagę również to, jak my, ludzie, ze swoimi humorami, zmiennymi stanami, chaotycznością… jesteśmy nieczytelni dla papug. Choć bardzo mocno starają się nas (z ciekawości?) rozszyfrować… Spójrz na drugą papugę jak na swego wybawcę. Papuzi duet to niezwykła okazja na obserwacje jak między sobą rozmawiają papugi. Naprawdę to robią. Serio serio.
Modelem i twarzą dzisiejszego wpisu został Groszek, jako papuga ze stażem samotności. Potwierdza, że było słabo.