Za szybko upływa ten czas, w tak wielu perspektywach. Czuję czasem, że nie zdążam. Nie zdążam się nim nacieszyć, nazłościć, namartwić nawet i już jestem w innym wymiarze, na innym etapie.

Dziś obchodzę trzecie Walentynki, ostatnie Walentynki z moją szczurzycą Piptol. Jest ostatnią z czasów minionej już, Szczurzej Ery, ostatnią ze Starej Gwardii, przyboczną Tysi, która to zrządzeniem kapryśnego i dalekiego od łaskawości losu, ostała się na tym łez padole, nękana starością i różnymi przypadłościami. W maju skończy 3 lata. Jeśli skończy. Taką umowę miałyśmy, że doczołga się do 14tego i oto umowy dotrzymała. Są na tym świecie jeszcze istoty na których można polegać.

Czekamy co dalej, i mijamy się z czasem, z życiem, trochę chowamy się a trochę stajemy do walki. I ja i Szczura, i My w różnych konfiguracjach, i osobno. Porobiło się, ale dziś nie o tym, dziś o miłości, choć na około.

Więc miłości Wam wszystkim, każdego dnia, zawsze, tam gdzie trzeba. Miłości i z miłością <3

A poniżej, powyżej, Miłości moje, oczywiście. Wszystkie. Niemalże.